KTO CHCE STUDZIĆ KISIEL NA BALKONIE, CZYLI CZY POTRZEBNA NAM JEST FORMA OTWARTA?

KTO CHCE STUDZIĆ KISIEL NA BALKONIE, CZYLI CZY POTRZEBNA NAM JEST FORMA OTWARTA?

Wolisz to, co zamknięte czy to, co otwarte? A jeśli otwarte, to jak bardzo? Lepiej, gdy ktoś za Ciebie zdecyduje czy lubisz kreować świat wokół siebie? Forma zamknięta czy forma otwarta? Pamiętasz pytanie Pani od polskiego: „Co autor miał na myśli?”

Te i wiele innych pytań zadałam sobie w ostatni weekend odwiedzając kilka warszawskich wystaw.

Forma otwarta w architekturze

W Muzeum nad Wisłą w Warszawie można jeszcze przez dwa tygodnie oglądać wystawę Oskar i Zofia Hansenowie. Wystawę o utopijnych, ale niezwykłych wizjach małżeństwa architektów.

Utopista to ktoś, kto wie, jak uszczęśliwić wszystkich ludzi. Hansenowie nie byli tak próżni, żeby twierdzić, że to wiedzą, więc pytali przyszłych użytkowników projektowanych przez siebie osiedli. Coś nam to przypomina? Od lat 50-ych zeszłego stulecia robili dokładnie to samo, co dziś wdraża się w ramach design thinking jako badanie tzw. user experience.

Hansen-forma otwarta
Hansen-forma otwarta

Świadomi różnorodności ludzkich potrzeb, stworzyli  i próbowali wdrażać w architekturze teorię formy otwartej, czyli przestrzeni tak zaprojektowanych, by dla użytkownika stały się polem do jego własnej kreatywnej działalności. Przestrzeni, która daje możliwości, a nie ogranicza. Jednym z pomysłów było zaprojektowanie szafek na balkonie, w których można studzić kisiel. Hmm… Świetny i bardzo praktyczny pomysł. Nigdy nie mogę się doczekać, aż ostygnie mi kisiel.

Historia z kisielem wydaje się trochę zabawna, trochę absurdalna. Cóż, Hansenowie tworzyli własnie w takim miejscu i czasie – trochę zabawnym, trochę absurdalnym. Konsekwencją tego faktu było jednak to, że ówczesne władze oraz konsumenci wydawali się nie rozumieć i nie potrzebować ich zbyt nowatorskich na tamte czasy wizji.

Na szczególną uwagę zasługują dwa pokazane na wystawie projekty – niestety nigdy niezrealizowane.

Pierwszy z nich miał prawdziwie wizjonerski rozmach. Wizja liniowych miast rozciągających się z północy na południe Polski równolegle do linii Wisły była dowodem na to, że Hansenowie myśleli i tworzyli poza wszelkimi ustalonymi w architekturze schematami i byli w tej dziedzinie prawdziwą awangardą.

Miasta-liniowe
Miasta-liniowe

Drugi projekt budzi emocje do dziś. Sama byłam świadkiem gorącej dyskusji na jego temat. Chodzi o anty-pomnik na terenie obozu w Oświęcimiu. Projekt nosił tytuł „Droga”, bo oś całego pomysłu stanowiła droga przebiegająca po przekątnej terenu obozu, czyniąc akt jego przekreślenia. Wzdłuż drogi miały zostać zachowane wszystkie zabudowania obozu, jednak poza jej obrębem wszystko miało zostać poddane wpływowi warunków zewnętrznych: pogody, zwierząt, roślinności, ludzi a przede wszystkim czasu, czyli przemijania i zacierania.

Do mnie taka metafora przemawia. Działa na moje uczucia, sprawia, że jestem w stanie zatrzymać się, oddać refleksji. Czy stało by się to, gdybym zobaczyła zwyczajny pomnik z brązu? Inni twierdzą, że nie da się zachować pamięci o zbrodni, jeśli pozwoli się, żeby obóz niszczał. Ale co jest warta sama informacja o zagładzie, jeśli pozbawimy ją refleksji i  emocji?

Forma otwarta u Wilhelma Sasnala, czyli co jest poza kadrem

Wilhelm Sasnal patrzy na rzeczywistość okiem malarza i filmowca, ale także konsumenta mediów społecznościowych. Często zamyka swoje obrazy w formacie kadru.

Sasnal
Sasnal

Codziennie mijam na ulicach, w metrze, w restauracjach tysiące ludzi oglądających w smartfonach świat ograniczony do formatu kadru.  Nie podnoszą wzroku znad telefonu, nawet gdy przechodzą przez ulicę. Czy wiedzą, że jest już piękna, kolorowa jesień? A może przeszedł koło nich ktoś, kto mógłby zmienić ich życie? A może prawdziwe życie jest tylko na instagramie?

Sasnal-Nieobecność
Sasnal-Nieobecność

Świat ograniczony w przestrzeni obrazów Sasnala – inaczej niż fotografia – niepokoi i budzi w odbiorcy uczucie niespełnienia. Niespełnienia z powodu świadomości ograniczeń ludzkiego poznania i wiedzy na temat rzeczywistości. Ciekawi Cię, co jest poza kadrem. Wtedy zaczynasz tworzyć swoje własne opowieści, interpretacje… i naprawdę nie ma znaczenia, co autor miał na myśli.

Do przeżycia w Fundacji Galerii Foksal.

Forma otwarta na Warszawę

Miałam to szczęście, że mogłam spędzić trochę czasu w Instytucie Awangardy w Warszawie. Warto wejść na jego dach nad 11-ym piętrem, żeby zobaczyć czarno-biały labirynt. To praca japońsko-polskiego artysty Koji Kamoji.  Jej tytuł to „Modlitwa i Miasto. Naga Chartres”. Tytuł mówi wiele, ale nie zawęża naszego pola interpretacji.

Koi Kamoji-forma otwarta
Koi Kamoji-forma otwarta

Labirynt jest odwzorowaniem marmurowej posadzki katedry w Chartres 1:1,  jednak został odwrócony i urywa się w miejscu, gdzie kończy się dach wieżowca. Czy znika? Czy druga część labiryntu staje się jedynie częścią naszej pamięci? A może powolnego zapominania? A może jego kontynuacją są biegnące poza wieżowcem ulice Warszawy?

Forma-otwarta-na-warszawe
Forma otwarta na warszawe

Chyba nie potrzebuję szafki do studzenia kisielu, ale zdecydowanie jestem fanem formy otwartej. Lubię mieć przestrzeń do własnych, niezaplanowanych przez nikogo działań, lubię działać kreatywnie i mieć prawo rozumieć sztukę i świat po swojemu.



Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *